Polscy Weterani zapaśniczej maty rozbili bank w Las Vegas!

Weterani zapaśniczej maty, ludzie silni, twardzi i wiecznie młodzi. Sport zapaśniczy towarzyszy im niemal przez całe życie. Kochają swoją dyscyplinę sportu, ciężko pracują i wciąż są w niesamowitej dyspozycji sportowej. Zapasy to ich sposób na życie, pasja i recepta na wieczną młodość.

Reprezentacja polskich wojowników startowała w Otwartych Mistrzostwach USA Weteranów.

22 kwietnia pięciu polskich zapaśników Weteranów wyleciało do Las Vegas – USA, by reprezentować Polskę na tej wielkiej zapaśniczej imprezie w najstarszej kategorii wiekowej w zapasach. Nasz kraj i polskie zapasy reprezentowali:

  • Mirosław Wieczorkiewicz D 100 kg
  • Stanisław Kamiński E 130 kg
  • Zdzisław Brzozowski E 88 kg
  • Janusz Lisiewski D 88 kg
  • Mariusz Wiśniewski C 88 kg

Weterani zapaśniczej maty podzielili się z nami swoimi wrażeniami z tego turnieju. O swoich występach, walkach i sukcesach, specjalnie dla kibiców PWPW KLZ i sympatyków sportu zapaśniczego opowiedzieli nam Mirosław Wieczorkiewicz i Stanisław Kamiński.

Panowie proszę przybliżyć kibicom PWPW KLZ i wszystkim sympatykom zapasów imprezę, w jakiej startowaliście.

Mirosław Wieczorkiewicz: Nasza piątka brała udział w Otwartych Mistrzostwach Stanów Zjednoczonych w zapasach weteranów – styl klasyczny i styl wolny. My startowaliśmy w rywalizacji stylu klasycznego. W zawodach startowało ogółem 600 zawodników. Startowali zapaśnicy ze Stanów Zjednoczonych, Rosji, Ukrainy, Włoch, Francji, Meksyku i oczywiście Polski. Walki rozgrywane były w South Point Casino -Hala Arena. Zapaśnicze boje toczyły się na 17 matach. Musieliśmy się troszkę nabiegać ;). By, startować w zawodach musieliśmy mieć wykupioną licencję amerykańską. Nasz skład walczył z licencją Las Vegas i reprezentował właśnie ekipę gospodarzy.

Jak radziliście sobie ze sprawami organizacyjnymi i samym pobytem w Las Vegas?

Stanisław Kamiński: Jesteśmy zgranym teamem i radzimy sobie znakomicie w różnych sytuacjach. Sami załatwialiśmy sobie sprawy związane z pobytem w Las Vegas i nie mieliśmy problemów. Organizacja zawodów stała na najwyższym poziomie. Duże wsparcie mieliśmy w osobie naszego przyjaciela z zapaśniczej maty, z którym spotykaliśmy się na wielu turniejach mistrzowskich. Kevin Pine, bo o nim mowa, ugościł nas wyśmienicie i był dla nas wsparciem. Serdecznie mu dziękujemy za pomoc, to nie tylko znakomity zapaśnik, ale też wspaniały człowiek. Dodam, że Kevin Pine był rywalem Mariusza Wiśniewskiego w walce finałowej kategorii E -88 kg. Zwyciężył Mariusz i zapewniam, że Kevin w tej walce nie zamierzał okazywać swojej wielkiej gościnności ;).

Jesteście skromnymi i wielkimi sportowcami, ale nie unikniecie zaprezentowania swoich dokonań w tym wielkim zapaśniczym turnieju.

Mirosław Wieczorkiewicz: Turniej pokazał, że liczymy się w zapaśniczym świecie . Pojechało nas pięciu i wszyscy walczyliśmy o medale. Stanisław Kamiński (E 130 kg), Mariusz Wiśniewski (E-88 kg) i moja skromna osoba (Mirosław Wieczorkiewicz – E 97 kg) wywalczyliśmy złote medale. Zdzisław Brzozowski ( E-88 kg) wywalczył medal Brązowy, a Janusz Lisiewski zajął IV miejsce. Dodam, że drużyna Las Vegas, którą reprezentowaliśmy, zajęła I m w klasyfikacji drużynowej turnieju w stylu klasycznym. W drodze do złotych medali ja i Stanisław wygraliśmy trzy walki, a Mariusz zwyciężył w czterech pojedynkach. Zdzisław i Janusz zwyciężyli w dwóch pojedynkach, a we dwóch musieli uznać wyższość swych rywali.

Wasza skuteczność, determinacja, sportowa ambicja i styl walki to wyśmienita promocja sportu zapaśniczego i z pewnością jesteście wzorem dla najmłodszego pokolenia polskich zapaśników. Pokazujecie, że można uprawiać tą ciężką, a zarazem piękną dyscyplinę sportu bardzo długo. Jaka jest Wasza recepta na sportową długowieczność?

Stanisław Kamiński: Zapasy to sport, który jest naszą pasją. To nie tylko rywalizacja na macie, to również styl życia. Nasz sport uczy, by wytrwale dążyć do celu, uczy walczyć z trudnościami. Ważne jest by, systematycznie pracować i nie poddawać się przeciwnością życia. Staramy się, by teraz pogodzić nasze życie rodzinne i zawodowe ze sportową pasją, jaką są zapasy. Trenujemy, żyjemy zapasami, uczestniczymy w rywalizacji weteranów i nie mamy czasu;) by narzekać i patrzeć w swoje metryki urodzenia;)

Jesteście ludźmi zapasów, doświadczeni i utytułowani zawodnicy we wszystkich kategoriach wiekowych. Z pewnością obserwujecie zmagania zapaśniczej ligi PWPW KLZ. Jak oceniacie ligową rywalizację PWPW KLZ ?

Mirosław Wieczorkiewicz: Zapaśnicza liga PWPW KLZ, w formie połączenia trzech zapaśniczych stylów to wyborny pomysł na promocję naszej dyscypliny sportu. Mecze ligi PWPW KLZ przyciągają przed telewizory i na sale zapaśniczych walk coraz więcej kibiców. W lidze walczą też uznani zawodnicy. Poziom meczów jest wysoki i sporo jest emocji. To naprawdę dobre sportowe widowisko, które zaczyna się podobać nie tylko kibicom sportów walki. Chciałbym podkreślić, że ważne jest to , że organizatorzy PWPW KLZ dostrzegają również potrzebę włączenia w rywalizację ligową młodzież. Ciekawy pomysł z KLZ Junior, któremu gorąco kibicujemy. PWPW KLZ czyni wiele dobrego dla sportu zapaśniczego i co najważniejsze dla Nas, potrafi docenić też wysiłek weteranów sportu zapaśniczego. Chcieliśmy podziękować za kostiumy i koszulki, które otrzymaliśmy na zawody w Las Vegas. To sympatyczny sportowy gest, za który jeszcze raz serdecznie dziękujemy.

Serdecznie gratulujemy podboju Las Vegas, trzymamy kciuki za kolejne tak udane starty naszych Weteranów, życzymy sportowego zdrowia i zapaśniczej mocy. Mamy też nadzieję, że poza rozbiciem medalowego banku w zawodach, nasi weterani nieco wzbogacą swoje finanse o wygrane w słynnych kasynach Las Vegas ;).