MONIKA MICHALIK MISTRZYNIĄ EUROPY

Monika Michalik, gwiazda Krajowej Ligi Zapaśniczej, wywalczyła złoty medal mistrzostw Europy w zapasach, które są rozgrywane w Serbii.

 

Zawodniczka, która wraz drużyną WKS Grunwald Poznań, zdobyła brązowy medal drużynowych mistrzostw Polski, w dniu swoich 37. urodzin wywalczyła 10. medal mistrzostw Europy.

Polka, startująca w kat. 63 kg, mistrzostwa zaczęła od wolnego losu. W ćwierćfinale zmierzyła się z Włoszką Sarą Da Col, którą pokonała już po 4 minutach przez przewagę. W półfinale jej przeciwniczką była Łotyszka Laura Skuczina. Po zaciętej walce Monika pokonała rywalkę na punkty 7:2. W finale trafiła na Taybe Yusein. Bułgarka, to kolejna gwiazda Krajowej Ligi Zapaśniczej, liderka złotej drużyny z Piotrkowa Tryb. Walka była dramatyczna. Po pierwszych trzech minutach prowadziła Bułgarka 0:1, ale ostatecznie zwyciężyła Polka 3:2.

18278782_1355124647869402_7880164704244247345_o

 

Z Moniką rozmawialiśmy tuż po finałowej walce.

 

Gratulacje. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Sprawiłaś sobie niezwykły prezent. Złoty medal mistrzostw Europy.

Lepszego prezentu nie mogłam sobie sprawić. Czułam się tego dnia wyśmienicie, czułam moc. Byłam bardzo dobrze przygotowana do tych mistrzostw. Wiedziałam po co jadę do Serbii.

 

Byłaś w świetnej dyspozycji. Walka z Włoszką, a szczególnie z Łotyszką, to potwierdziły.

Jestem niczym wino, czym starsza, tym lepsza (śmiech).

 

W walce finałowej zmierzyłaś się zawodniczką, która jest dobrze znana naszym kibicom, to w końcu drużynowa mistrzyni Polski, jedna z gwiazd KLZ.

Jeszcze nigdy nie udało się mi z tą zawodniczką wygrać, aż do finału mistrzostw Europy. Tym bardziej ten sukces smakuje wybornie.

 

To był bardzo dramatyczny finał…

Miałam bardzo sprecyzowany plan przed tą walką. Miałam „zajechać” rywalkę. Z drugiej strony musiałam być bardzo czujna, skoncentrowana. Ostatnia akcja, ostatnie cztery sekundy, dały mi mistrzostwo. To mój 10 medal mistrzostw Europy i czwarty złoty. Czuję się spełniona, ale jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa.

 

Jak będziesz świętować sukces?

Kąpiel, a później wspólna kolacja z trenerem Mateuszem Gucmanem i koleżankami. Muszę pocieszyć Anię Łukasiak, która brązowy medal przegrała w samej końcówce walki. Doskonale wiem, jak to boli.

 

W Przeglądzie Sportowym ukazał się duży materiał z tobą w roli głównej, który bardzo poruszył środowisko zapaśnicze. Na łamach „PS” m.in. mówisz o tym, że twój medal z Rio jest najbardziej anonimowy, spośród wszystkich polskich krążków IO.

Gdy dzisiaj rano zobaczyłam w Internecie artykuł, to byłam bardzo mocna zdziwiona, a wręcz zszokowana i wkurzona. Już sam tytuł rozłożył mnie na łopatki. Moje wypowiedzi mocno podkoloryzowano. Faktycznie mój sukces nie przekuł się w sukces marketingowy. Nie stałam się nagle rozpoznawalna, a moja dyscyplina bardziej popularna. W tym temacie czuję duży niedosyt. Z drugiej strony za sprawą Krajowej Ligi Zapaśniczej coś się ruszyło w zapasach. Mamy rozgrywki na bardzo wysokim poziomie sportowym i organizacyjnym. Jesteśmy obecni w telewizji. Dla zapasów idą lepsze czasy.

 

Rozmawialiśmy również z trenerem kadry.

W walce o złoto zadecydowały detale. Monika wykorzystała swoje ogromne doświadczenie. Była bardzo czujna, skoncentrowana. W finale pokonała bardzo mocną rywalkę, z najwyższej półki. To był dzień Moniki i to nie tylko ze względu na urodziny. Tym startem potwierdziła, że jest jedną z najlepszych zapaśniczek na świecie – powiedział nam Krzysztof Ołenczyn.

 

Spełniła marzenia

Michalik pochodzi z małej wioski Jasieniec. Tam właśnie Monika spędziła pierwsze lata jako jedna z dziewięciorga rodzeństwa. Warunki idealne nie były i to już wtedy przyszła medalistka Igrzysk Olimpijskich uczyła się wytrwałości, która tak bardzo przydaje się w tym sporcie. Później trafiła do Trzciela, gdzie jest klub zapaśniczy. Jej pierwszym trenerem był Piotr Troczyński. – Monika pochodzi z usportowionej rodziny. Praktycznie każdy z jej rodzeństwa uprawiał zapasy. Siostra Marzena, była nawet wicemistrzynią Europy kadetek, a jej brat Tadeusz, to medalista mistrzostw Europy seniorów  – mówi nam trener. Monika do zapasów trafiła późno, bo w wieku 17 lat. Wcześniej były biegi, karate. Szybko jednak okazało się, że ma ogromny talent. Monika to najbardziej utytułowana zawodniczka w historii polskich zapasów. Na swoim koncie ma medale mistrzostw świata, mistrzostw Europy, mistrzostw Polski oraz wojskowych mistrzostw świata. Brakowało jej tylko medalu Igrzysk Olimpijskich. Swoje sportowe marzenia spełniła w Rio. W walce o brąz pokonała Rosjankę Inną Trażukową. Po walce w polskim obozie wybuchł szał radości. Trener wziął Monikę na barana, ona wzięła polską flagę i tak obiegli matę podczas rundy honorowej.

Całe życie w zeszycie

Na igrzyskach Michalik zadebiutowała w 2008 r. W Pekinie odpadła w ćwierćfinale, w Londynie przegrała walkę o brązowy medal. Na upragniony, olimpijski medal czekała 12 lat, zapisując kolejne słynne już zeszyty z notatkami. – Spisuję treningi, opisuję przeciwniczki, zapisuję to, czego się dowiem o sobie. Kiedy jechałam do Londynu, to czytałam notatki z Pekinu. Taki sposób. Całe życie tam mam – mówi Monika. Michalik nie powiedziała ostatniego słowa. Nie mówi o tym głośno, ale my już wiemy, że wystartuje w Tokio. Powalczy o złoto. Warto podkreślić, że Monika uprawianie sportu łączy z pracą zawodową. Jest żołnierzem Sił Powietrznych w stopniu starszego szeregowego.

Monika była jedną z największych gwiazd pierwszego, historycznego sezonu Krajowej Ligi Zapaśniczej.

Jej młodszy brat Tadeusz  również w Serbii powalczy o medal. Trzymamy kciuki.